www.gejas.blog.pl 2005-01-02 13:57:40


www.gejas.blog.pl


skomentuj (2)



*182* to już koniec nie ma odwrotu...
2004-03-08 13:41:39


Po tych kilku miesiącach prowadzenia bloga definitywnie postanowiłem zamknąć pewien rozdział mojego życia. Kończę pracę z blogiem.
Dziękuje wszystkim którzy tu zajrzeli. Dziękuję tym którzy zostawili tu jakąś część siebie. Dziękuje za miłe komentarze jak również za te które dawały mi wiele do myślenia.
Pewnie ktoś zapyta co się stało, że taka a nie inna jest moja decyzja. Otóż odpowiem...
Ze względów natury finansowej musze zrezygnować z kilku rzeczy w tym min. z dostępu do sieci globalnej. Złożyłem już stosowne pisemko do przedstawicieli TP S.A. wniosek złożyłem pod koniec lutego. Nawet nie miałem żadnych oporów by to zrobić. O neostradzie czy sdi mogę tylko pomarzyć. Totalne zadupie i tyle (brak warunków technicznych); przecież to XXI wiek a tepsa chyba jeszcze do tego nie dorosła. Teraz już wiecie dlaczego nie będę prowadził bloga. Jasiek mi zaproponował żebym pisał notki, dawałbym mu dyskietki a on by zamieszczał to na blogu. Może i jest to jakieś wyjście, ale to nie jest to samo co samemu coś zrobić.
To nie jedyne zmiany które wprowadzam w życie. Rezygnuję z kilku usług sieci IDEA. Oszczędności.... to pewnie odbije się na moich relacjach z ukochaną osobą. Nie będziemy się tak często widywali. Zaciskam pasa na maxa.

Wiem jedno. Kiedyś tu powrócę ze zdwojona siłą. Nie wiem kiedy to będzie. Może za rok, dwa... pięć ale wrócę. Założę sobie profesjonalną stronę i będę znów coś tworzył. Ten okres rozłąki z netem pozwoli mi na dokształcenie się w dziedzinie html-u.
Od 1 kwietnia będę niedostępny w sieci. Może sporadycznie się pojawię jak będę u BĄBLA i będzie możliwość korzystania z kompa.
Wszyscy co dali mi linka u siebie mogą spokojnie go usunąć. Blog ten powinien jeszcze istnieć dwa miechy. Później zostanie całkowicie skasowany. To część mojego życia. Może zagmatwanego może beznadziejnego gdzie niewiele się dzieje. Ale to moje życie.
Jak wygląda moja sytuacja na dzień dzisiejszy...
Dobijam do dna. Przyjdzie pora by znaleźć twarde podłoże i się od niego odbić. Musze w to wierzyć i wiem ze mi się to uda. Uda mi się bo wspiera mnie najukochańsza osoba na świecie. Razem nam się to uda...
Być może jest to cisza przed burzą. Ale stawię czoła problemom. Tym wielkim i tym małym.
Zmieniam wszystko tak jak czas wszystko zmienia...

Żegnam się z Wami....
Obiecuję że powrócę....
Do zobaczenia bądź do napisania...




Ende...





Marcin/beskidy 2004-03-08




skomentuj (14)



*181* fin... 2004-03-06 16:09:45


Takim szablonem zaczynałem pracę nad blogiem, i takim samym ją kończę. To jedna z ostatnich notek które tu zamieszczę. Szkoda...?



marcin/beskidy 2004-03-06

skomentuj (4)



*180* maruda...
2004-02-21 14:23:10


Zrobiłem sobie test "jakim jesteś smerfem" wyszło.........


test
by ygrys






marcin/beskidy 2004-02-21


skomentuj (4)



*179* walentynki...
2004-02-13 14:50:21


Żgać mi się chce kiedy chodzę ulicami, po sklepach, słucham radio, oglądam tv a wszędzie tam słyszę i widzę tylko jeden temat walentynki wrrrr.... zadaje sobie pytanie czy wszyscy powariowali? Czy my Polacy musimy wszystko małpować od innych? Przecież to jest troszkę chore. Uważam to za czyste buractwo. No i co mnie to obchodzi że św. Walenty jest patronem zakochanych. Czy zakochani tylko raz w roku się kochają? Czy te pierdoły którymi się ofiarują tzw. zakochani odbywa się raz w roku? Przecież miłość jest z nami każdego dnia i jakieś tam zapożyczone święto nie powinno mieć na to wpływu. Zwykły najzwyklejszy dzień w roku. Tak sam jak każdy inny. Bo tak samo kocha się 14 lutego czy 26 lipca, a dostać coś miłego od kochanej osoby można dostać każdego dnia roku. Czasem nie chodzi o materialną rzecz lecz po prostu ofiarować swoje serce drugiej osobie....
Proszę tylko nie myśleć że jestem patriotą, bo tak nie jest. Mieszkam tu bo mieszkam ale na pewno bym nie oddał życia za ten pojebany kraj...
Czy zapożyczanie typowych świąt od innych narodów jest takie dobre. Wątpię w to...
A może Walenty patron zakochanych to inaczej walnięty heh...
Proponuje utworzenie Leninówek patrona wszystkich komunistów. Co wy na to?
Ja jestem za....




marcin/beskidy 2004-02-13


skomentuj (8)



* 178 *13 piatek...
2004-02-13 14:49:26


Czy trzynastego piątek może być pechowy tak jak większość ludków uważa? Pechowy trzynasty...
Z mojego doświadczenia wiem, że tak. Może zbytnio do tego uwagi nie przywiązuje ale z ostatnich doświadczeń wiem, że coś w tym musi być. Dlatego najlepiej w taki dzień nie wychodziłbym z łóżeczka. No, ale nawet w domu może dopaść mnie pech jaki.... no na przykład sufit może mi spaść na głowę heh...
A wracając do ostatniego trzynastego w piątek to dwa razy chciano mnie skasować na drodze:> zaliczyłem pas zieleni oddzielający drogi uciekając przed zderzeniem, oraz hamowanie z piskiem opon po tym jak z przeciwka zauważyłem jadącego wprost na mnie debila dostawczym busem.
Tak ogólnie patrząc na całość to trzeba zauważyć że takie sytuacje zdarzają się bardzo często. I wtedy to nie jest trzynasty... często zdarza mi się że jakiś zawodowy kierowca jadący sobie dużym tirem który uważa że jest ponad prawem na drodze zajeżdża mi drogę. Myśli że jest duży to wszyscy mali będą się go bali. Nie chcę tu obrazić kierowców małych wózków którzy czasami też nie są ideałami na drodze.
Co ja wtedy robię.... oczywiście w ruch idzie pogromca niezdyscyplinowanych kierowców jak oczywiście po światłach na niego heh... czasem to zabawnie wygląda hihihi....
Już słyszę komentarze że co ja sobie myślę że jestem idealnym kierowcą... otóż muszę się przyznać że na pewno nie bo każdy jest człowiekiem i każdy popełnia błędy do czego ja potrafię się przyznać.
Tak na marginesie muszę powiedzieć że mam uczulenie co do dużych tirów po tym jak jeden z nich kiedyś mnie skasował wrrrr.....
No i się rozpędziłem:> miało być o trzynastym a nie wykład o ruchu drogowym....
Można by powiedzieć że jestem przesądny hmmm... coś w tym musi być.... no ale przesądny to za dużo powiedziane. No przecież można by też np. widząc czarnego kota który przebiega nam drogę lub rozsypana sól, czy pęknięte lustro traktować poważnie. Mnie się to nie zdąża. Ale do trzynastego w piątek mam uczulenie.
Co mi pozostaje....
Nie wychodzę dziś już z domku...
Spokojnie czekam do godzinny 23.59.59...
Nie myślę ze dziś trzynasty...

Życzę wszystkim miłego trzynastego piątku. Oby ten dzień był taki jak każdy. Bez pechozola czego wam i sobie życzę


„ NIE TAKI STRASZNY TRZYNASTY PIĄTEK JAK O NIM MÓWIĄ „





marcin/beskidy 2004-02-13


skomentuj (0)



* 177 * gadu-gadu...
2004-02-13 14:48:14


Zrobiłem pożądek ze znajomymi na gg jak również w telefonie komórkowym. Usunąłem puste istoty które jak stwierdziłem nie chcą mieć ze mną nic wspólnego. Nie rozpaczam z tego powodu. Jestem szczęśliwy że duża część moich znajomych nadal chce mnie znać
Pewnie niektórzy wiedza ile miejsca zrobi się w komórczaku po takich zabiegach. Puste miejsca czekają na nowych przyszłych znajomych.
Tu chciałbym zaznaczyć że wszystkich potraktowałem jednakowo. Nikogo nie dzieliłem na lepszych czy gorszych znajomych. Spakowałem wszystkich do jednego wora. Jak się okazało niektórych musiałem wyciągnąć z niego a resztę utopić....
Chce podziękować osobom które nie nawiązały ze mną kontaktu do 8 lutego. Nawet nie wiecie jak mnie wyręczyliście w segregacji znajomych. Zostaliście skreśleni z mojego życia, wyrwani jak chwast; bo chwastów nie toleruję...
To jakiś kolejny etap mojego życia...
Coś się kończy bo coś mogło się na nowo zacząć....
Wiem że to cisza przed wielką burzą która gdzieś się czai za rogiem...
Poczekam na nią spokojnie...

Pozdrawiam wszystkich którzy są nadal moimi znajomymi jak również wszystkich którzy nimi będą, oraz osoby przelotne które wpadły na tego bloga....




marcin/beskidy 2004-02-13




skomentuj (1)



*176* kochaj mnie kochanie moje w ...windzie!
2004-02-01 11:31:17


Tu nikt nie przeszkodzi wam w poznawaniu tajników swych ciał. Tu uzyskacie kameralność, jakiej nie dają inne miejsca. A jednocześnie nie musicie zaraz jechać na drugi koniec Europy, by skosztować tej przyjemności. Cóż to za miejsce? Oczywiście winda!

Nie wiedzieć czemu w windzie wszyscy się tylko, co najwyżej całują. Zwłaszcza w tych nowo postawionych biurowcach, gdzie rzeczywiście trzeba się streszczać. Ledwo człowiek przytknie usta do ust na parterze, a już jest się jest na siódmym piętrze.

Radość seksu dają więc tylko stare, dobre windy najlepiej te bez wewnętrznych drzwi. Takie maszynerie, które wydają dźwięki zderzających się ekspresów, działają w wielu gomułkowskich i gierkowskich blokach. Dobre seksowne windy nie stają na każde zawołanie. Jeśli jedziecie z parteru na dziesiąte piętro to fakt, że ktoś przyciśnie guziczek na trzecim znaczy tyle, że przycisnął. Nic więcej. Winda zatrzyma się na trójce dopiero w ewentualnej drodze powrotnej. Masz więc czas. Jak go wykorzystać?

Całuj! Tylko tu masz pewność, że sympatja ci nie ucieknie i smaku twych ust nie zapomni na długo. Możesz całować jak wulkan, a twoje ręce w tym czasie powoli zdejmować niepotrzebną w ciepłej windzie odzież. A dotyk, ruchy twych dłoni szybko przyniosą efekt: nim dojedziecie na czwarte piętro, sympatja będzie już sauté. W tak małym i skromnym w wyposażenie pomieszczeniu, twojego wojownika nie zasłoni jakaś tam kołdra, czy prześcieradło. Jeśli oboje tego chcecie, satysfakcjonujący oralek osiągniesz, nim dobrniecie na ósme piętro.

Przed dziesiątym możesz spokojnie eksplodować, bądź zacząć akcje od ... hm... Nawet jeżeli nie masz potrzebnego kremu, wilgoć w windzie zrobi już swoje i wszystko pójdzie gładko. Pamiętaj jednak, aby nie forsować się zbytnio: nawet tak kochane windy jak wasza, zmieniają wysokość, a więc zmienia się ciśnienie. Jeśli się przepracujesz to stanie ci... ale serce.

Pośpiech jest złym towarzyszem! Jeżdżący w górę i dół przyrząd da się bez problemu zatrzymać. Windy zwykle same przejmują inicjatywę i stają z własnej windowej woli: najczęściej pomiędzy piętrami. Pozwoli wam to na spokojne, metodyczne zapoznanie się z własnymi ciałami. Gdy ułożycie się po przekątnej, od biedy wyjdzie wam pozycja 6 na 9, choć bez gwarancji: osoby wyższe napotkają na opór muru bądź ściany kabiny.

Planując dłuższy postój (lokatorów brak windy zirytuje dopiero na trzeci dzień) zaopatrz się w osiedlowym sklepie w napitki i aprowizacje. Nie licz, że ktoś z mieszkańców wrzuci wam bagietkę przez dziurę w ścianie. Po godzinie 22.00 starajcie się zachowywać dyskretnie: bloki z betonu przewodzą dźwięki lepiej niż metal prąd elektryczny. A przecież skoro ludzie nie zapłacili za seans, to nie powinni słuchać tego, co dzieje się w wiszącej na postrzępionym sznurze klatce.

============================ =======


Text zapożyczony z homopak:)


marcin/beskidy 2004-02-01


skomentuj (1)



*175* nowy numer gg...
2004-01-30 18:04:01


1. Od 1 lutego zmieniam numer gadu-gadu,
2. Stare numery 5456965 i 1989298 będą działały jeszcze przez najbliższy tydzień czyli do 8 lutego. Po tym czasie zostaje one całkowicie zablokowane,
3. Aby dostać nowy numer należy się skontaktować ze mną poprzez meila, zostawić wiadomość na blogu, przysłać sms lub pozostawić wiadomość na gadu-gadu pod numerem 5456965,
4. Po zablokowaniu numeru 5456965 i 1989298 osoby które nie zdążyły się ze mną skontaktować odnośnie nowego numeru gadu-gadu, a nie posiadają aktualnego meila, numeru telefonu komórkowego bądź nie znają adresu bloga będą musiały pogodzić się z faktem, że nasza znajomość niestety przepada,
5. Dla pozostałych osób termin kontaktu ze mną upływa 15 lutego; (oprócz gadu-gadu gdzie termin kontaktu przypada do 8 lutego )
6. 16 lutego dokonam wykasowań danych ( numer telefonu, meil, numer gg itp. )osób które się ze mną nie skontaktowały; uznam to że osoby te nie chcą utrzymywać ze mną kontaktu,
7. nowy numer podam poprzez kontakt gadu-gadu czyli odezwę się do osoby która skontaktowała się ze mną odnośnie nowego numeru,
8. osoby które otrzymają nowy numer dostaną również mój bardzo osobisty adres meilowy,
9. osoby które będą posiadały mój nowy numer musza pamiętać, że ten numer podałem tylko i wyłącznie do ich wiadomości (ochrona danych osobowych ),
10. nie będę nikogo prosił aby się ze mną skontaktował; ( chcesz numer odezwij się nie to koziupa bądź... a dalej ty kozie na dyszel ),
11. jeżeli spełniasz wszystkie warunki i chcesz dostać nowy numer wal do mnie śmiało,
12. od powyższego postanowienia nie ma jakichkolwiek odwołań.
13. Postanowienie to zostało zatwierdzone w składzie „JA”


marcin/beskidy 2004-01-30


skomentuj (0)



*174* bele co...
2004-01-18 15:15:53



Bele co to pojazd poruszający się w sposób naturalny po stromiźnie ośnieżonego stoku, nie napędzany żadnym silnikiem i nie będący konwencjonalnym sprzętem sportowym. Konwencjonalny sprzęt sportowy może stanowić bazę pojazdu, co oznacza, że budując pojazd można wykorzystać sanki, narty, bojery i tym podobne, jako podstawę pojazdu lub element nośny (ślizgający).
Ślizg Na Bele Czym to zimowa zabawa dla wszystkich, którzy chcą bawić się na śniegu inaczej niż na o dzień i potrafią pokazać, że ślizgać się po śniegu można naprawdę na bele czym. Poza tym, podczas zimowych wakacji wielu wczasowiczów przebywających w górskich kurortach często albo wcale nie jeździ na nartach, albo szybko się tym nudzi.
Dla nich wszystkich istnieje "Ślizg Na Bele Czym".
Zadaniem uczestników "Ślizgu Na Bele Czym" jest zjazd ze stoku na zbudowanym na tę okoliczność z dowolnych materiałów i w dowolnej konwencji pojeździe nie będącym standardowym sprzętem sportowym. Jurorzy oceniają pomysłowość budowniczych pojazdu, estetykę wykonania i styl ślizgu. Wszystko zależy od pomysłowości uczestników, ich chęci i umiejętności budowania i zaskakiwania pomysłami, przede wszystkim, efektu końcowego, którym jest prezentacja własnego pojazdu podczas zabawy. I tak na stoku pojawiają się ziejące ogniem smoki, strzelające czołgi, gigantyczne komórki, samoloty, tramwaje, latające spodki, różne nieziemskie stwory i pojazdy a także panowie za fortepianem, Bill Clinton z Moniką Levinsky, wisielcy na szubienicy i całe mnóstwo równie pomysłowych pojazdów. Zabawa jest przednia, tak dla samych uczestników, jak i dla widzów. Nie na co dzień przecież ogląda się takie fantastyczne pojazdy, do tego śmigające po ośnieżonym stoku.

Pierwszy "Ślizg Na Bele Czym" odbył się w 1995 roku w Karpaczu. Właściwym pomysłodawcą Ślizgu był prezes Agencja Rekalmy i Promocji ARIP, Mirosław Skibiński, pochodzący ze Śląska i rozmiłowany w sportach zimowych i dobrej zabawie na śniegu. Pewnego jesiennego wieczoru 1994 roku, oczekując przy kuflu zimnego piwa
w ciepłym pubie nadejścia śnieżnej zimy, wpadł na pomysł zorganizowania imprezy na śniegu, której uczestnicy będą zjeżdżać ze stoku, ale nie na sportowym sprzęcie.
Imprezę przygotowali, zorganizowali i przeprowadzili pracownicy agencji pod patronatem Gminy Karpacz. I okazało się, że był to strzał w dziesiątkę! "Ślizg Na Bele Czym" bardzo spodobał się bywalcom narciarskich stoków Karpacza i nie tylko. Już pierwsza edycja przyciągnęła uczestników z różnych zakątków kraju. Szybko też okazało się, że dla Karpacza impreza była doskonałym narzędziem promocji.
Wszystkie kolejne edycje "Ślizgu Na Bele Czym", przeprowadzane bez przerwy z roku na rok, to nieprzerwane pasmo sukcesów frekwencyjnych, organizacyjnych i promocyjnych.
I nic nie było w stanie zniechęcić uczestników i widzów - ani często zmieniane terminy przeprowadzenia imprezy z powodu braku śniegu, co w naszym klimacie chyba nikogo nie dziwi, ani nie raz trzaskający mróz lub śnieżyca, ani, tym bardziej, zupełnie zakorkowane ulice Karpacza, pełne chętnych ujrzenia tego bele czego.
W 1998 roku liczba uczestników po raz pierwszy przekroczyła magiczną setkę, co z kolei spowodowało powiększenie puli nagród pieniężnych w 1999 roku do 20 tysięcy złotych. A już w następnym roku pula nagród przekroczyła 35 tysięcy złotych. Choć nigdy nie przeprowadzono próby policzenia widzów oglądających na stoku w Karpaczu zmagania uczestników Ślizgu, jednak w oparciu o obserwacje ruchu samochodowego w dniu odbywania imprezy i analizę materiałów filmowych i fotograficznych, można śmiało szacować, że średnio każdą dotychczasową edycję "Ślizgu Na Bele Czym" obejrzało na żywo około ośmiu tysięcy osób. To niepodważalny i niepowtarzalny sukces, trudny do powtórzenia w Polsce.
"Ślizg Na Bele Czym" bardzo szybko zaczął być naśladowany i na jego wzór powstawały w różnych rejonach Polski liczne imprezy, nieuczciwie wykorzystujące sam pomysł Ślizgu, jak i sposób jego realizacji, co, siłą rzeczy, zmusiło pomysłodawców i organizatorów tej wzorcowej imprezy do zwrócenia się do Urzędu Patentowego o ochronę dóbr intelektualnych i znaków firmowych. Obecnie "Ślizg Na Bele Czym" i wszystkie możliwe jego mutacje są w Polsce chronione prawami autorskimi. Dynamiczny rozwój "Ślizgu Na Bele Czym" i mnożące się lokalne naśladownictwa nie mogły zaskoczyć organizatorów i odebrać im radości tworzenia tak dobrze przyjmowanej imprezy wśród miłośników zimowych zabaw na śniegu.



Zjechać na zbudowanym pojeździe. . .
. . . wszystkich zaskoczyć . . .
i . . . wygrać nie bele jaką nagrodę !



marcin/beskidy 2004-01-18


skomentuj (2)






Design by Zagubiony


księga gości:

dodaj
oglądaj

to już było

2005
styczeń
2004
marzec
luty
styczeń
2003
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

linki:

NOWY BLOG...
gejas... to mój nowy blog

MUZYKA:
viva

GAZETA:
kronika beskidzka

RADIO:
radio delta
mega fm
radio bielsko

OGRÓD:
florexpol

BRANŻOWE BLOGI:
GRZESIEK ( MÓJ KRAJAN Z BIELSKA)...
tomek i tomek
think-twice
raspberry-świrl
gejaszek
arti
daniel
gej-bez-problemów
gejrafcio
gejek
zippogej
gejkom
gej-jako-człowiek
gejot
xell
here is the story of my life
secret of soul sufit
musisz to zobaczyć
daro
samotnia
gejowska brigit jones
blog jacka
heymrdj
baksiol
zakochany gej
co nowego u
pepelotta...
przyjacielski blog

MOTORYZACJA:
michelin
tuning
alumy
alusy
norauto
auto świat
bmw
bmw
volvo

SPORT:
nasi na rowerkach
rowerki

KARTKI:
tu wyślesz kartkę do przyjaciela

GODNE POLECENIA:
ulter
marcin21
nieśmiertelna
gosha
słoneczny blog
love is out there
radiowiec
gwiezdny blog
lepszy model
blog jabłuszka
rysy 2003
słodziutki bloczek
myśli serduszka
ciepło, fajno
śmierć

***